Kasia i Waldek

To był prawdziwy hardcore! Ostatnie wesele z naszego trzydniowego „maratonu”, zero snu, oczy na zapałkach, oboje baliśmy się czy się po prostu w połowie przyjęcia się nie przewrócimy. A tu proszę – niespodzianka! Jak tylko się zaczęło wstąpiły w nas nowe siły, a Marcela patrzyła na mnie zdziwiona i pytała „coś ty brał???” NIC! Bo to było „…fajne wesele, cholera fajne wesele…” i wystarczyło!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
F a c e b o o k